Jak to jest z wyobraźnią fotograficzną? Jest coś takiego,  czy to tylko wymysł autorów liczących na tantiemy z kolejnego poradnika o fotografii?

 
Otóż na początku amator fotografii bierze do ręki  aparat i fotografuje bez opamiętania wszystko dookoła. Jedne zdjęcia mu się podobają, inne nie, ale zupełnie nie wie dlaczego. A rodzina i znajomi nie mają już czasu i chęci na oglądanie kolejnej setki  zdjęć. To jest moment, w którym znaczy procent niezrozumianych adeptów fotografii chowa sprzęt do szuflady i ewentualnie przypomina sobie o nim przed wakacjami (jak dobrze pójdzie).
 
Jest też inny gatunek amatorów fotografii. To Ci bardziej dociekliwi. Kupują albumy, chodzą na wystawy i koniecznie chcą zrozumieć, dlaczego jedne zdjęcia są lepsze od innych. Ci nie odkładają aparatu do szuflady. Zgłębiają tajniki kompozycji, przestawiają swój aparat na funkcje manualne, spotykają się z innymi amatorami fotografii, czasem pojadą na jakiś plener… i tu pierwszy raz pojawia się temat wyobraźni fotografa.
  
Najpierw jest ekscytacja pierwszym spotkanym na rozlewiskach Biebrzy batalionem (fantastyczne uczucie!). Wprawdzie szybko okazuje się, że sprzęt jest nie wystarczający do fotografowania ptaków i czeka nas kosztowna wizyta w sklepie po nowy obiektyw, ale to nic. Później wymagania rosną i lokujemy tokującego (!) bataliona w takim miejscu kadru, żeby wyszło mocne zdjęcie. Nie jest to wcale łatwe, bo jak tu wytłumaczyć batalionowi, że jest głównym aktorem na tej scenie. A dobrze też, żeby aktor patrzył prosto w kamerę… Dość szybko okazuje się, że batalion jest za szybki, a nasz aparat za wolny. Drogę do sklepu już znamy…

I tak po kilku sezonach polowań na bataliony fotograf dochodzi do momentu, w którym jest w stanie przewidzieć, co za chwile wydarzy się w jego kadrze. Przewidzieć i się przygotować.

Podobnie jest z fotografią uliczną. Wbrew pozorom wymaga ona tyle samo cierpliwości i refleksu, co bezkrwawe łowy na bataliony. Tu dopiero jest pole do popisu dla wyobraźni fotograficznej! Jak skomponować kadr, w którym się tyle dzieje, a jednocześnie wybrać to, co najważniejsze. Bo przecież, zgodnie ze sztuką, dobra fotografia to taka, do której nic nie trzeba dodawać i z której nie można nic ująć… No a wszystko co zbędne, powinno się oczywiście znaleźć poza kadrem.

Na wyobraźnię fotograficzną składa się doświadczenie, umiejętności fotograficzne, posiadany sprzęt, wyczucie estetyki (to własne i to wypracowane), odrobina poczucia humoru, cierpliwość, refleks i potężna, niesłabnąca potrzeba robienia zdjęć.
 
I jeszcze jedno – fotograf musi widzieć, a nie tylko patrzeć.

O tym jak wykorzystać wyobraźnię fotograficzną w biznesie, jak budować obraz w obiektywie aparatu fotograficznego, ale także w obiektywie kamery już wkrótce 🙂

Dodał: Dorota Walczak

Antropolog kultury, badacz, ewaluator, trener, artysta fotografik. Od przeszło 10 lat realizuje różne projekty badawcze. Prowadzi warsztaty i szkolenia dla działów PR i komunikacji wewnętrznej, a także indywidualne konsultacje i coachingi z różnych obszarów budowania komunikacji. Opracowuje i nadzoruje programy szkoleniowo-doradcze dla firm i klientów indywidualnych. Prowadzi warsztaty i szkolenia fotograficzne oraz z obszarów psychologii obrazu i komunikacji wizualnej.

Dodaj komentarz